RSS
czwartek, 09 października 2014

nIE POTRZEBUJĘ PÓR ROKU/

ŻEBY SIĘ ZESTARZEĆ.

WYSTARCZY KANAPA,

TROCHĘ CZARNYCH MYŚLI,

JAKIEŚ TABLETKI.

A PRZEDE WSZYSKIM

TWOJE PLECY

POCHYLONE NAD KOMPUTEREM.

JA WIEM - TO LUKSUS.

WŁAŚNIE.

POTRZEBUJĘ LUKSUSU.

odszedł

taK JAK STAŁ

TEN DZIKI ŁOSKOT

TO JEGO KROKI ZA DRZWIAMI

SERIE WYSTRZAŁÓW

TO SZCZĘKNIĘCIA DRZWI

 

BEZ JEDNEGO KRZYKU

TONĘ WE WZGARDZIE

Nudo, moja nudo.

Wyjesz co wieczór,

sąsiedzi wariują;

piszą petycje.

Zegar łomocze

minutani o ścianę.

Wytrzymam, wytrzymam.

Moja wierność

jest bardziej zmęczona

ode mnie.

Chciałabym wyjść,

a nie mogę,

bo ktoś ma przyjść.

Pilnuję klamki, drżę.

Jest coraz póżniej.

Nic ztego nie będzie.

To koniec...

A jednak przyszedł!

Wyszłam, wyszłam.

 



Uciekał w panice

jakby coś na sumieniu miał.

Zamknęłam go w dłoni

(kopał z caLych sił).

Wyniosłam.

Czarny,z czerwonym brzuszkiem -

stał oszołomiony,

namyślał się.

Odfrunął ze śmiechem.

sieć misterna

konstrukcja doskonała

choć pusta

ciągle pusta

mijają miesiące bezruchu pająka

sieć czasu  CHWIEJE SIĘ W ZGIEŁKU JESIENI

Dziwne jest to;

ze można rozpoznawać owady;

a ludzi nie.

Dziwne jest i to;

że owady mają ludzkie twarze;

a ludzie nie.Gdy zwierzysz się pająkowi -

wysłucha cię i

z namysłem podrapie po brodzie,

którą wyhodował;

gdy inni bezustanniw

szukali szczęścia.

Znam dworce.

 

Przesiadałam się z pociągu

do pociągu, który dokądś jechał.

Przez okno nie widziałam

pór roku, nie było ludzi.

Był czas.

Było go dużo.

To była choroba

na nadmiar czasu.

Dręczył mnie bezustannie

i zmuszał do wysiadania

na kolejnych stacjach

i czekania

na kolejne pociągi;

które dokądś jechały.

 

Sztywniałam ze strachu

na widok świata.

Patrzyłam z bólem

na swój ulubiony dywan.

Szorowałam głową

po chodniku-

to był spacer.

Moje życie

nie było moje.

I mnie nie było,

choć bardzo bolało.

Nicość jest ciężka

jak głaz.


Obiecałeś

się pokazać.

Mijają tygodnie

i nic.

Znowu przytyłam,

rozgrzeszona

twoim brakiem.

Już nie frunę?

Wszystko

się skończyło.

Pled

nie ukryje wstydu.

niedziela, 04 stycznia 2009

Mój pysk, zrozpaczony.

Cały ze śniegu.

Bałwani.

Ale też z marchewki.

Nawet nie drgnąłeś,

widząc moje

marchewkowe trudy.

Twoje lodowate rysy twarzy.

Nieprzejednane.

Załamał się we mnie

ten lód.

Pękł.

Cóż zbierać.

Ale zbieram.

Wyliżęę do czysta.

Ostatnio

była nie do wytrzymania.

Miała lęki

i chciała się truć.

I  nudziła.

Pakowała się wszystkim

do łóżka

w trosce o swoje bezpieczeństwo.

I była cała wydeptana,

w siniakach.

I bez twarzy, czy coś.

Inni musieli na to patrzeć.

I brać do domu,

bo nalegała.

Uśmiechali się godnie.

Przecież była tylko moja.

czwartek, 14 sierpnia 2008

albo, albo

Straciłam

sporo krwi.

Ale to nic.

Przeżyję.

Może nawet

kilka dni.

Może

przeżyję je

naprawdę.

 

i pamiętaj

po zakończeniu

medytacji

mandala

zostaje starta

 

granica

Szczęściarze

którzy byli

na tamtym świecie

tylko jedną nogą

 

Wspinaczka

Nie zamknęłam okna

i znowu się wkradły.

Obsiadły łóżko

i ciężko wzdychały,

trując powietrze.

Bezgłowe, niewyraźne

i całkiem samotne.

Przeszły mnie na wskroś.

Okręciły drutem.

Potem lizały mnie

po oczach.

Tak, że nic

z nich nie zostało.

Na koniec osłabły

i delikatnie

wtłoczyły mnie

w kopiec zgniłych liści.

 

ZACZĄĆ

przyczepiłam do lodówki

plan

1. czwartek

2. piątek

3. sobota

4. niedziela

zamierzam przeżyĆ

te cztery dni

a potem się zobaczy

 

no, tak

niektórzy zamiast roślin

hodują kamienie

podlewają je troskliwie

i polerują

obserwując z dumą

jak sa niewzruszone

co piękniejszym okazom

oddają cześĆ

 

Darmowe posiłki dla wybranych

Przyszło dużo ludzi.

A wszyscy mieli

świecące zęby

i seksualne języki.

Umieli jeśĆ i mówiĆ

jednocześnie.

Jednocześnie,

patrząc sobie w oczy.

Mieli duże i suche ręce,

którymi dotykali

inne ręce z naprzeciwka.

Stworzyli krąg.

Z jednego, wielkiego

półmiska

jedli kraby.

Jednocześnie.

 

drzewo

jestem trochę ze wsi

trochę ze stepu

i coś tam z Warszawy

jestem z Warszawy

trochę ze wsi

i coś tam ze stepu

PS

wymyślono mnie

dla ciebie

i tyle

 

 

 

 

Właściciel: Autor (13:53)
sobota, 21 czerwca 2008

DRAMA

Na końcu

pojawia się

wielka dupa.

Forsa dupa.

On dupa.

Ona dupa.

Łóżko dupa.

I nigdy

nie byli w Portugalii.

DRUGIE ŻYCIE

potraktować człowieka

jak człowieka

przedziwne

ale przyrzekam

widziałam

PECH

kiedyś byli biedni

za to szczęśliwi

ale wtedy

o tym nie wiedzieli

więc nigdy

nie byli szczęśliwi

za to zawsze biedni

STAN

trzeba spać

z pustym brzuchem

z czystym sumieniem

z kotem

z brakiem myśli

z odkręconą głową

czuwającą

na nocnym stoliku

MOJE ZEN

Chciałam wyjść

na ludzi.

Więc wychodziłam.

Dróżki.

Papierki.

Dyplomy.

Domy.

Kanapy.

Aż dałam spokój.

Mam swoje zapałki.

Układam z nich

fajne rzeczy.

W REZULTACIE

nie miał odwagi

być kimś innym

więc został sobą

i teraz ma

W MIEŚCIE

ktoś mnie widział

i ja kogoś widziałam

nie widziałam nikogo

i mnie nikt nie widział

ulice są pełne

niewidzących

którzy coś widzieli

MOWA

nie trzeba pytać

nikogo o zdanie

każdy sam

ci powie

powie, powie

żeby nie wiem co

powie

musi ci powiedzieć

żebyś wiedział

żebyś zrozumiał

i że to

dla twojego dobra

 

poniedziałek, 26 maja 2008

Musisz kimś być.

Byle nie kasjerem,

szoferem.

Musisz być kimś.

Jak się wtedy śpi i wstaje?

Inaczej.

Razem piją.

To przyjaźń.

Razem śpią.

To przyjaźń.

Piorą osobno,

bez przesady

sobota, 08 grudnia 2007

WCHODZENIE DO ZDJĘCIA

po pewnym czasie

z tobą

w tym samym miejscu

pstryk!


 

UZNANY, NAGRADZANY

pisanie jak ziewanie

bez trudu

bez puenty

sporo autentyzmu


 

TYLE

chcę ci pomóc

może wody?

mam cholernie mało czasu

nie przewrócę życia

do góry nogami, wiesz

jeszcze wody?


 

WIELE, WIELE

w niedzielę

pulpety, kotlety, gazety

spanie, znikanie

upicie, niebycie

krwawe plotki

na dobranoc

Bursy

"Zabicie ciotki"


 

DO SMOKA

trącam cię

spójrz na mnie

masz takie bolesne ślepia

zaglone, zaszczute

może już nie widzisz?

trącam cię

ja żyję

w swoim dołku na kanapie


 

PRZEPIS NA SŁAWĘ

dystansu nie dają w prezencie

bo jeśli masz go za darmo

to znaczy żeś darmozjad

i chamidło

dystans musisz wyharować

najlepiej na mrozie

albo w szpitalu

potem napisz o tym książkę

podziel się odmrożeniami

lub nicością

lub przepaścią

do której w ostatniej chwili

nie spadłeś


 

NIE TRZEBA, NIE WARTO

Nigdy nie trzeba

na nic liczyć.

Ani nic sobie wyobrażać.

Jak to będzie fajnie.

Nie będzie, gdy

na to liczysz.

Najlepiej zamknąć oczy.

Trochę spać.

Obudzić się tuż

przed wyjściem.

I wyjść,

na nic nie licząc.

Ale nie licz, że to

przyniesie ci szczęście.


 

ZARZYGANA SPRAWA

Sumienie odetchnęło

i szybko zasnęło.

By się nie dać

ubiec wyrzutom.

Wyrzuty piły do rana

i strasznie się schlały.

Przylazły pod drzwi.

I czekały.

I zeżarły swoją ofiarę

tuż nad ranem.

I karetka przyjechała,

ale było za późno.


 

LUSTRO

dla zachowania

twarzy

trzeba twarzy


 

RAZ

przyszło do mnie

coś z rana

i zabrało wszystko

co miałam

obyło się

bez szamotaniny

po cichu

podobno ludzie

jakoś to leczą


 

MYŚLISZ

nic nie masz

a myślisz

że masz

masz puste ręce

i wiatr

który jest dobry

dla wszystkich lub

dla wszystkich

zły


 

PSYCHOTERAPIA

w domu

nie ma domu

mówią

że to przejdzie

i żeby wychodzić

do ludzi

i żeby odwrócić uwagę

od uwagi

i żeby coś robić

a nie

zamykać się w domu

bo przecież

nie ma domu

ale mówią

że to przejdzie

sobota, 09 czerwca 2007

włóż uniform zawodowca

radzą

z jajek na twardo

nie ma emerytury

z prania skarpet

żadnego honorarium

bądź człowiekim

na litość

bo nas wkurwiasz

baba to nie zawód

a jeśli już

to przynajmniej zrób

zdechłą minę

BEZ CELU 

mam drobne pieniadze

na słońce

oglądam księżyc

gdy się zaspokaja

pełnią

liczę gwiazdki

te sekundy w torcie czasu

trochę piję

to prawda

ale twoja

jest jeszcze bardziej

debilna

PESYMISTA

oprzytomniał

ale było za późno

ograbiono go

ze wszystkich drobnych

złudzeń

szczęście

że nie miał  wielkich

obudziłam się rano

nie zauważyłam

że cie nie ma

zrobiłam śniadanie

pozostało nie tknięte

obiad był do podgrzania

skarpetki w szufladzie

w tym biegu

nic nie widziałam

wybacz

żze pochowam cię

bez świadków

KOMPROMISY 

między udami

a rzeki brzegami

między kochaniem

a oddalaniem

między milością

a bezbronnością

między tolerancją

a obojętnością

między gestami

a czynami

jest to coś

co nas przełamuje

na pół

i w pół drogi łączy

POWÓD 

zrób sushi

ja przyniosę wino

będziemy świętować

stworzenie świata

darumapogodzić się

a moze nie

niech płynie sobie czas

ale beze mnie

niech żłobi

ale nie we mnie

niech odciska piętno

ale z  dala

poprzysiąc sobie młodość

i młodo umrzeć

ze starości

***

Wydarł się ptak rano

jakby się co stało

wielkie rzeczy

nowy dzień

SPRAWY DOMOWE

śmieszne zaniedbanie

poszedłeś po pranie

zgubiłeś drogę

odnalazłeś inną

w lodowatym łóżku

mam dreszcze

chyba z tego nie wyjdę

ostrzegali, że kobieta

powinna umieć

zająć się domem

Wczoraj znowu

nie spaliśmy ze sobązasrane dni są po to by cieplej myśleć

Świat się od tego

nie zawalił

i nadal istnieje

bez przyczyny

WIARA

nazwane - zaklepane

dotknięte - zważone

znalezione - to moje

zgubione - to twoje

wybaczone - nie istniejące

zapomniane - już niepotrzebne

pozory

czy jest coś bardziej

namacalnego

niektórzy myślą

że miłość

to coś okrągłego

wystarczy dotknąć

by popłynął miąższ

niektórzy sądzą

że miłość

to coś czerwonego

wystarczy wejść

w tej czerwieni gąszcz

i zrywać

niektórzy mylą

miłość z pomidorem

środa, 23 maja 2007

Po co krzyczeć

można mówic

po co kochać

można lubić

po co jest namiętność

burzy ład spokoju

po co piękno

ładnie wystarczy

po co rozpamiętywać

po prostu nie przeocz

po co jesteś obok

żeby nie być razem

Pustka

to nie znaczy

więcej miejsca

nieobecność

 to miejsca

dwa razy mniej

i coraz ciaśniej w tej ciszy

 
1 , 2